niedziela, 8 maja 2016

Bajka o poszukiwaniu...



- Cześć Przyjacielu! Jak miło Cię widzieć!

- Witaj Adamie, cieszę się, że możemy się ponownie spotkać, ale powiedź mi, co wprawiło Cię w tak dobry nastrój, że witasz się ze mną tak serdecznie? Wydawało mi się, że po ostatniej naszej rozmowie wychodząc ode mnie byłeś jakby to powiedzieć... niezbyt zadowolony z jej przebiegu.

- Tak, rzeczywiście tak było. Przyszedłem do Ciebie, aby porozmawiać o tym, co czuję, a właściwie o tym, czego nie czuję. Chciałem Cię spytać jak Ty to robisz, jak odnajdujesz radość, zadowolenie i szczęście w życiu. Chciałem prostej recepty dla mnie.

- I tak zrozumiałem Twoje pytanie, Adamie. Dlatego opowiedziałem Ci o małych cudach w życiu, takich zwykłych, których tylko musimy nauczyć się dostrzegać.

- Tak, opowiedziałeś mi o swojej miłości do rodziny, czerpaniu radości z codzienności i z codziennych czynności, które kiedy je polubimy przestają ciążyć, o najzwyklejszym uśmiechu na zewnątrz i wewnątrz. Powiedziałeś rożnie, że chociaż różnimy się wyznaniem to najważniejszymi ideami dla Ciebie jest wiara, nadzieja i miłość.

- A ja nie rozumiem, dlaczego tak uniosłeś się na mnie i w ostrych słowach stwierdziłeś, że przy Twoich obowiązkach zawodowych i myśleniu o przyszłości rodziny to, co mówię jest jak jakiś bełkot, liczy się refleks, spryt i pomysłowość. 
I właściwie to zaraz zacznę mówić o aniołach a tego będzie już zbyt wiele.

- Nie wiem właściwie, dlaczego powiedziałem o tych aniołach, jakoś słowa przyszły same… 
A Ty spytałeś spokojnie czy chcę coś powiedzieć o nich. I wtedy wkurzyłem się na Ciebie tak mocno, że zacząłem krzyczeć, że nie mam nic do powiedzenia o aniołach, bo nie wierzę w anioły. Nie ma rzeczy, których nie możemy zobaczyć czy dotknąć. Gdybym kiedykolwiek zobaczył jednego a najlepiej dwa to wtedy dopiero uwierzę w to wszystko, co mówisz.

- I co się stało, że przyszedłeś dziś do mnie? 
  Widziałeś anioły?

- Dwa dni później, w sobotę rano, kiedy jeszcze leżałem w łóżku wbiegły do sypialnie moje dwie córki. Pięknie wyglądały w swoich nowych strojach do przedstawienia w przedszkolu. Dwie niewinne buzie okolone loczkami, białe delikatne sukienki i białe piórka w anielskich skrzydłach. 
Moje dwa Aniołki…


I wtedy poczułem się dziwnie, na moje życzenie zobaczyłem dokładnie dwa Anioły, więc przyszedłem do Ciebie raz jeszcze. Tym razem nie chcę prostej recepty na życie, wiem, że zależy ode mnie samego.  Chciałem Ci tylko podziękować za drogowskaz… 








8 komentarzy:

  1. Mądra bajka i urocze Aniołki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się bardzo, że podoba się Tobie :)
    Serdeczności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wielu czeka na szczęście obwarowując je kolejnymi poprzeczkami. A szczęśliwym trzeba być w środku i teraz. Większość to ma, tak zwane normalne życie ale tego nie docenia. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafiłaś w sam środek! Szczęścia nie da się i nie powinno odkładać na później stawiając sobie coraz wyżej nowe poprzeczki... w ten sposób samu buduje się zupełnie inne uczucia - niedosyt, brak miłości do siebie, wywołuje niezdrową rywalizację paradoksalnie ze samym sobą....

      Serdeczności przesyłam :)

      Usuń
  4. Drogowskazy przecinają nasze ścieżki...jednego dnia je przegapiamy ...choć prawie się o nie potykamy....innego wreszcie dostrzegamy i to jest piękne...są wokół ...przemawiają ...aby wzbogacać...zmieniać...zrozumieć...
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dalio Kochana, tak jestem pewna, że na naszych drogach jest wystarczająco dużo drogowskazów, tylko trzeba je zobaczyć :)
      Cieplutko i serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  5. no właśnie... anioł czy aniołek?... to są dość mocno różniące się pojęcia :)...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mocno różniące się pojęcia i używane w róznych sytuacjach zyciowych :)

      Serdeczności :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza, każdy jest dla mnie cenną informacją.