czwartek, 7 kwietnia 2016

Historia zwykło-niezwykła



30 lat temu….

Energiczna 40-latka, po studiach prawniczych, dziennikarka zaangażowana w pomoc społeczną.
Stoi po stronie tych, którzy mają problemy z poradzeniem sobie z nową rzeczywistością, stoi po stronie biednych rodzin, potrzebujących.
Gdzieś po drodze trafiają się również kocie biedy, nie jest w stanie przejść obok nich obojętnie, po prostu pomaga…


Dziś…

Ponad 70-letnia, schorowana kobieta. Jest po wielu przejściach, te 30 lat nie oszczędzało Jej ani trochę.
Straciła pracę przed nabyciem prawa do emerytury, została bezrobotną bez … pieniędzy. 
Kotów przybywało, ponieważ „dobrzy” ludzie, którzy w swoim mniemaniu ratowali życie zwierzakom „podrzucając” je 
Pani Basi nie zdawali sobie sprawy, że ta Kobieta nie jest w stanie utrzymywać coraz większej liczby kotów. 
Tak, zwierzęta również potrzebują grosików, jedzenie, leczenie, sterylizacje….
Dziś Pani Basia jest po eksmisji, ma niewysoką rentę, z której większość zabiera komornik…


Niełaskawy czas….


I mogłabym pisać i pisać, ale nie o to tu chodzi. Nie będzie też banerka. Będzie za to kilka prostych pytań i poszukiwanie osób, które odpowiedzą na nie:
TAK, MOGĘ, ZNAM.

1. Po pierwsze koty należałoby odrobaczyć, zaszczepić, przebadać. Czy ktoś zna lekarza weterynarii w Warszawie, który przyjechałaby P. Basi i za niewielkie pieniądze wykonał te wszystkie rzeczy? W tej chwili zostało 7 kotów, którymi trzeba się zająć.

2. Po drugie, Pani Basia potrzebuje pomocy w poszukaniu domów dla całej gromadki. Czy znajdzie się w Warszawie osoba, która pomoże Jej w tym?

3. Potem, myślę trzeba będzie zająć się samą Panią Basią i biorąc ją pod rękę dać nadzieję, że i dla Niej może zaświecić słońce….


Jeśli ktoś z Was potrzebuje więcej informacji to chęnie napiszę emailowo.


PS. Tempo Giusto, dziękuję za motywację, 
jesteś niesamowitą Osobą :) 






11 komentarzy:

  1. dziękuję. nie za ostatnie zdanie, tylko za wszystkie poprzednie. dziękuję, że tak zareagowałaś, że jesteś.
    tak! bardzo potrzebna jest pomoc. i razem sobie z tym na pewno poradzimy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Loona, popros Gosianke, zeby u siebie zamiescila apel, do niej przychodzi na bloga wiecej osob, jest wiec szansa, ze cos drgnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i jak najbardziej ale myślę po jej powrocie z urlopu - i Jej również należy się chwila oddechu :)

      Usuń
  3. smutne sa takie historie. moze uda nam się jakos pomoc, pomysle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłoby wspaniale! Myślę, że trzeba najpierw znaleźć wieterynarza z dobrym sercem :)

      Usuń
  4. Gdybym tylko była z Warszawy to chętnie bym pomogła :( Aż żal mi, że nie jestem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, ja również nie mieszkam w stolicy... :(

      Usuń
  5. jak mogę, tak pomogę, jednak mało konkretna ta pomoc będzie, bo pod "krótką kołdrą" moich możliwości już parę kotów jest i nic obiecać nie mogę... ale napisz do mnie /adres na moim blogu/, się zobaczy, co się da zrobić...
    tak swoją drogą, to zastanawiam się, jak trzeba być ograniczonym, by podrzucać koty komuś, o kim wiadomo, że również ma "krótką kołdrę" pomocową, zapewne bardzo krótką, stawiając taką osobę przed faktem dokonanym... taka spychologia, by być dumnym z siebie, że się "pomogło"...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. p.s. już mi coś przyszło do głowy... pomóc może miasto, np. istnieje takie coś, jak "karmiciel kota", można nim zostać zgłaszając się do urzędu dzielnicy /chyba do wydziału ochrony środowiska, jak nie tam, to wykierują, gdzie trzeba/... co z tego wynika?... przede wszystkim przydział jedzonka i pomoc w sprawach weterynaryjnych... co prawda nie wiem jak to wygląda na dzień dzisiejszy i pamiętam, że istniał limit miejsc, ale zapytać zawsze można...

      Usuń
    2. Wiesz, ja również zastanawiałam się, jak można być tak krótkowzrocznym i podrzucać komuś kociaki ... i jeszcze być dumnym... nic tylko przyklasnąć - ale nie w ręce.

      Dziękuję za podpowiedz, sprawdzę czy istnieje taka możliwość - może się uda :) :) :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza, każdy jest dla mnie cenną informacją.