niedziela, 17 stycznia 2016

Niebieski Poniedziałek


Jutro podobno „Blue Monday” 
… podobno najbardziej depresyjny dzień w roku…

Chyba coś w tym jednak jest, nawet tak "zatwardziała" optymistka jak ja ma niezbyt kolorowe myśli...

Dajcie znać czy czujecie ten "niebieski" ciężar. 



20 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Poniedziałek był rzeczywiście ciężki... ale chyba najbardziej z powodu ilości pracy jaką "otrzymałam" tego dnia...
      Serdeczności Panterko :)

      Usuń
  2. Jakoś nie bardzo, ale to dlatego, że nawet na chwilę nie mam się czasu zatrzymać. Gdybym na moment usiadła, pewnie nie miałabym siły ruszyć dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie, w niedzielę miałam chwilę dla odsapnięcia - i cosik nie podziałało :)

      Usuń
  3. Nic a nic. Aż nieprzyzwoicie. A dlaczegóż on taki blue? Ten akurat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten podobno najbardziej dołujący dzień w roku przypada w poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia. Został "policzony" przez brytyjskiego psychologa, który do swojego wzoru podstawił; czynniki meteorologiczne (krótki dzień, niskie nasłonecznienie), psychologiczne (świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych) i ekonomiczne. Ekonomia tu oznacza czas, który upłynął od Bożego Narodzenia powoduje, że kończą się terminy płatności kredytów związanych z zakupami świątecznymi. Czyli nastaje czas spłaty kredytów.

      Na szczęście nie dotyczy mnie termin: "kredyt świąteczny". Do tej pory nigdy nie zaciągałam kredytu na święta - nie stosuję zasady zastaw się a postaw :)

      Usuń
  4. A ja się czuję rewelacyjnie i nie dam się żadnym niebieskim czy innych mandejom i wam tez tego życzę z całego serducha. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I taką postawę przybiorę w stosunku do wszelkich "niebieskich" dni :)

      Serdeczności Kochana :)

      Usuń
  5. :) to wszystko jest po stronie naszego nastawienia :) Odnoszę wrażenie że mediom zależy do statystyce samobójców w ten dzień i dlatego tak o tym trąbią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do trąbienia mediów w różnych sprawach to zupełnie zgadzam się z Tobą. Może i mnie to spotkało już w niedzielę. Przy niezbyt dobrym samopoczuciu taka "nowinka" podana w TV to prawie jak usprawiedliwianie dla zupełnie normalnej rzeczy - mam przecież prawo mieć słabszy dzień :)

      Usuń
  6. Na szczęście nie ;) Ale dzień się dopiero zaczął więc kto wie... Ale moja sunia coś ma raczej smutny nastrój...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie miałaś jednak "niebieskiego efektu" a suńce szybko poprawił się humor widząc swoją Panią :)

      Serdeczności Kochana :)

      Usuń
  7. Ten stan czuję od dnia wygranej PiS. Zima w ogóle jest raczej mocno dołującą porą roku, przynajmniej dla mnie.
    Mój optymizmem zawsze oscyluje około zera, ale nie jest to złe, mam dzięki temu mniej rozczarowań w życiu. Za oknem mam -7, furę śniegu i wiatr, co biorąc pod uwagę porę roku raczej normalne jest ale jednocześnie mało miłe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój termin "mało miłe" podoba mi się dużo bardziej niż "depresyjnie".

      Tak, zima, krótkie dni, mało słońca, mniej ruchu, to wszytko może objawiać się zmęczeniem, sennością, znużeniem. Ważne jest aby traktować te zmiany jako normalne ale i przemijające. Prosto mówiąc, cieszę się, że po zimie będzie wiosna i już czekam na nią.

      ps. mam nadzieją, że wraz z wiosną przyjdą zmiany dla nas wszystkich na lepsze, myślę tu również o tak dużych jak nasze Państwo :)

      Usuń
  8. Dla mnie zdecydowanie tak.Dzisiaj byłam na nie kończących się badaniach diagnostycznych ,kosztowało mnie to masę nerwów.Jednak pozytywne było to że dziś nie musiałam gotować:)Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja szczerze przyznam, że zamieniłabym się na stałe z gotowaniem :) Chcę przez to powiedzieć, że mogę sprzątać, zmywać i robić zakupy ale gotować to baaardzo średnio lubię :)

      ps. mam nadzieję, że wszystkie badania są dobre i potwierdzają zdrowie. Czego bardzo Tobie życzę :)

      Usuń
  9. bo ja wiem?... podobno gdy tworzy się jutrzejszy smutek, on nadchodzi... więc po co mam go zapraszać?... nie myślę o jutrze... to znaczy myślę o jutrze, tak kontrolnie, ale na pewno nie o smutku, który może nadejść...
    pozdrawiać :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zapomniałam w niedzielę o tym, aby nie tworzyć jutrzejszego smutku....
      Ale poniedziałek od wczesnych godzin porannych "zafundował" mi zapomnienie w postaci nadprogramowej ilości zadań i pracy. Cóż, życie samo koryguje niewłaściwą postawę :)

      Serdeczności dla Ciebie :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawienie komentarza, każdy jest dla mnie cenną informacją.