piątek, 27 listopada 2015

Konspiracja :-)


Nie mogę inaczej nazwać niespodzianki, która czekała dziś na mnie po powrocie do domu.

Kochane Dziewczyny Pantera i GosiAnka oraz Hana :) z blogowego świata tak to sprytnie „uknuły” niespodziankę, że otwierając przesyłkę nawet nie myślałam, że w środku znajdę tak wspaniały prezent!
Tak, dziewczyny pamiętały o mnie i mojej miłości do kotów wszelkiej maści a szczególnie tych zupełnie czarnych :) 

Nie wchodząc w szczegóły powiem tak, cudny prezent przybył do mnie z Wrocławia. Koci a właściwie Biało-Kurzy kalendarz na 2016 rok.

Nic mnie nie powstrzyma aby pochwalić się i pokazać jedne miesiąc. Mój ulubiony zresztą, ciepły, zielony i przyjemny w temperaturze czerwiec. I nawet ilustracja trochę mnie przypomina, tylko miotły latającej brakuje :)





Tak, tak, dziewczyny i w tym roku zatroszczyły się aby następne piękne wydanie kalendarza ponownie mogło zasilić Skarpetę i pomóc biednym i opuszczonym kociakom. Więc, jeśli ktoś z Was chce mieć to cudo u siebie w domu i tym samym pomóc naszym czworonożnym i ogoniastym przyjaciołom to zapraszam do oglądania i kupowania!

A ja z tego miejsca śpieszę donieść, że mamy trzeciego kota. No, może nie zupełnie mamy ale dbamy o niego, karmimy i trzy tygodnie temu udało mi się go złapać i zawieść do zaprzyjaźnionej pani weterynarz. 

Okazało się, że to chłopak … 
a ja mu takie babskie imię już nadałam – Malinka… 
Hmm, cóż będzie trzeba przechrzcić na Malina a może Malin, Mamalin, Malinowiec, Maliniak :)

Nie wiem, zobaczymy co przyszłość pokarze. Na tą chwilę z wychudzonego kotka zrobił się piękny , okrągły kot. Jest na pewno zdrowy, ma trochę poszarpane ucho – stara już zrośnięta rana, jak to bezdomne koty czasem mają. Na wiosnę umówiłam się na sterylizację. Nie chcę tego robić teraz ponieważ i zbyt dziki jeszcze jest i myślę, że po zabiegu nie powinien być wypuszczany na zewnątrz a on taki wypłoch i problem jest aby go w domu zatrzymać. 
Dojdziemy i do tego spokojnie, mam nadzieję, że się przyzwyczai i może jednak zechce (bez przemocy) zamieszkać z nami :)

Na teraz, mój mąż buduje ocieplaną budę dla niego, tak aby zima nie zrobiła mu krzywdy. Nie wiem jak On to zrobił ale znalazły się i kawałki styropianu i sklejka grubsza i deseczki, jutro nowe mieszkanko dla Malinowego będzie gotowe :)


I jeszcze jedną śliczną rzeczą chcę się Wam pochwalić. Coś co dostałam wcześniej, jeszcze latem od naszej blogowej koleżanki Misiury. Dziewczyna piękne rzeczy z gliny własnymi dłońmi zagniata i wyczarowuje cudeńka. 
Ja dostałam od niej coś co przypomina mi najważniejsze ….
Tak, w naszym domku mieszka radość i zgoda a w naszych sercach mieszka miłość. ... a domek gdzieś tam w przyszłości czeka na nas. Na swoich ludzi i koty.


Popatrzcie jak pięknie razem wyglądamy :)








PS. Po prawej stronie umieściłam banerek prowadzący prosto do pięknych kocich kalendarzy - korzystajcie :-) 




niedziela, 15 listopada 2015

Trzy plagi


Paryż – giną niewinni ludzie. Każda wojna, walka pochłania najwięcej ofiar, których nie powinno być, dzieci, kobiety, mężczyźni… 
Po prostu zwykli ludzie, którzy chcieli żyć…

Bejrut – giną niewinni ludzie… z tego samego powodu, 
ta sama organizacja, to samo „opętanie”.


Zamach samobójczy w Aleppo, Sanie, Majmana, Yelwa, Baga, Mogadisz, Trypolis, Potiskum i Maiduguri – tu „zamachowcami” były kilkuletnie dziewczynki… 
Tunis, Garland, Kuwejt. I tu zginęli niewinni ludzie. 

Zadaje sobie pytanie o co chodzi? 
Czy naprawdę jedyną drogą do „wolności” jest zabijanie innych ludzi? 

Przypomniałam sobie słowa napisane przez 
Ryszarda Kapuścińskiego i pozwolę sobie je przytoczyć, 
ponieważ oddają pewną część tego co czuję.


„Światu grozą trzy plagi, trzy zarazy.
Pierwsza - to plaga nacjonalizmu.
Druga - to plaga rasizmu.
Trzecia - to plaga religijnego fundamentalizmu.
Te trzy plagi mają te samą cechę, wspólny mianownik - jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność.
Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka na ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklaracje. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi - jest sprawa”

Ryszard Kapuściński „Imperium”