niedziela, 29 marca 2015

Prośba

Zdecydowałam, że poproszę Was o coś, co jest dla mnie ważne i zostało niezałatwione z czasu przed pożarem.

Pamiętacie historię o starszym Panu, dziecku i małym piesku? Opowiadanie nosi tytuł "Miłość od pierwszego wejrzenia"

To wszystko działo się w maju ubiegłego roku. Wszyscy mieliśmy nadzieję, że sąsiadowi piesek nie będzie przeszkadzał i życie ich wszystkich będzie przynajmniej lżejsze. Niestety stało się inaczej. Sąsiad jest bardzo nerwowy, krzyczy i nawet raz chciał zrobić coś złego temu pieskowi.
Nie chcę tu opisywać wszystkiego, jest to w tej chwili dla mnie zbyt ciężkie.

Zdrowie Ryśka niestety nie poprawia się znacząco, przeszedł w styczniu ciężką dla niego operację związaną z sercem, ma coraz mniej sił i dla siebie i dla pieska. Zastanawialiśmy się z mężem, co zrobić i podjęliśmy decyzję, że zabierzemy do siebie tą psinkę. Pomimo tego, że nigdy nie mieszkała w mieszkaniu w bloku, że byłoby trzeba ja nauczyć wszystkiego i pewnie zajęłoby to dużo czasu, byliśmy gotowi to zrobić. Niestety w naszej obecnej sytuacji, kiedy sami nie mamy mieszkania i szukamy jakiegoś taniego lokum nie jest to możliwe. Nawet nasze koty przebywają w chwili obecnej u mojej mamy.

Pomyślałam, że napiszę i poroszę, może znajdzie się osoba, która będzie w stanie sprostać temu niełatwemu zadaniu.



Sunia.

Przez całe swoje życie (wyłączając ostatni rok) mieszkała na wsi, 
była psem łańcuchowych …
Niestety z tego powodu bierze się wiele problemów związanych z zamieszkaniem w domu, więc najlepiej gdyby ktoś, kto ją pokocha miał domek z ogródkiem. Sunia ma około 8 – 9 lat ale jest żywa i kochana jak młody piesek. Ma w tej chwili ok. 6 kilogramów (maleństwo) i jest zaszczepiona i zdrowa. Miała przejść w tym miesiącu sterylizację – była badana i spokojnie można ten zabieg przeprowadzić – niestety moje plany się pokrzyżowały….
Suncia nigdy nie była bita ani karcona, więc nie ma strachu przed ludźmi, wręcz przeciwnie jest radosna i domaga się pieszczot i zabawy. Nie wiem jak wygląda jej reakcja na inne psy – tu zakładam, że pomimo małych rozmiarów może być nietolerancyjna, jak większość psów trzymanych na łańcuchu przy budzie. Nie wiem również jak reaguje na koty.
Mam kilka je zdjęć, więc wkleję abyście mogli popatrzeć na to małe stworzonko, jak bardzo potrzebuje dobrej opieki.









Proszę abyście tą informację przekazywali dalej, to jest ważna sprawa dla mnie. I nie tylko dla mnie. Mam sprawne auto, więc jestem w stanie przyjechać z Sunią do osoby, która chciałaby zaopiekować się psinką.

Piszcie do mnie na maila, podam chętnie zainteresowanym więcej szczegółów.



Dziękuję wszystkim, którzy czytają i przekazują dalej tą prośbę.

 Loona








środa, 25 marca 2015

Zaczynam od nowa....



Położyliśmy się spać we wtorek krótko przed północą. Około godziny pierwszej dym obudził mojego męża.
Rano staliśmy pod naszym blokiem, razem. Razem my i nasze koty, które uratowały się z nami.
Płakałam po stracie, ogień strawił wszystko, co mieliśmy.

Przestałam płakać w czwartek. Odcięłam przeszłość grubą kreską, mój mąż zrobił to samo.
Zrozumieliśmy w piątek, że ogień nie odebrał nam tego, co najcenniejsze i najważniejsze – życia, zdrowia, miłości.
Zostały jeszcze marzenia i wspólne cele, które będziemy realizować.

Na przestrzeni tego tygodnia otrzymaliśmy tyle wsparcia od naszych rodzin, przyjaciół i obcych ludzi, że obiecaliśmy sobie, że się nie poddamy.
Nie będzie depresji, załamania, jest gruba kreska i radość życia od nowa.
Byliśmy zbyt blisko tego, że mogło nas tu nie być. Dlatego obiecaliśmy sobie, że każdy nowy dzień będziemy witać z uśmiechem.



Mój los chciał, aby zrobić totalne porządki.

Czas ruszyć w nową drogę…




czwartek, 12 marca 2015

Dokąd idziesz?


Szedł sobie człowiek przez mgłę i pomrokę. Maszerował raz szybciej raz wolniej, czasem siły i energii mu przybywało, innym razem jakby je tracił.

Po kilku latach wędrówki zdobył worek, który przerzucił przez plecy. Cieszył się na ten worek bardzo, myślał, że teraz będzie mógł zabierać ze sobą przydatne rzeczy, które znajdzie na swojej drodze. Szedł dalej, zadowolony ze swojego worka na plecach, który napełniał się spotkanymi przedmiotami. Tylko zamiast radości człowiek ten czuł coraz większy ciężar na plecach, coraz trudniej było mu się poruszać i nawet jego głowa powoli zaczęła opadać z wysiłku i smutku. I tak ze spuszczoną głową, z coraz większym wysiłkiem, nie ustawał w próbie dojścia do celu. Nie widząc drogi, nie widząc celu, czując tylko ciężar worka na plecach….

A może warto pomyśleć o zrobieniu remanentu w tym worku? Może nie potrzebujemy wszystkich rzeczy, uczuć…. Może pozbycie się starego pozwoli unieść głowę do góry i dostrzec kolory i piękno otaczającego nas świata?





wtorek, 3 marca 2015

Dziś konkursowo!


Przepraszam wszystkich za dłuższe milczenie na blogu…

Ten czas był mi potrzebny aby zająć się promocją portalu Loona.pl

Nie będę się powtarzać dlaczego powstał i czemu ma służyć ponieważ myślę, że większość z Was zna moje niecne plany :) a dla Wszystkich, którzy pojawiają się tu po raz pierwszy link przypominający o historii Loony.

Dziś trochę informacyjnie i dużo, dużo z prośbą o opinie, jeśli ktoś z Was może i chce to ocenę, a może podpowiedź?  
A co to takiego z czym zwracam się do Was? 
Staram się promować stronę na FB i dlatego odważyłam się (tak odważyłam się to dobre słowo) na zamieszczenie konkursu, który pomógłby w dotarciu do potencjalnych użytkowników portalu. Temat  jest związany z wspomnieniami o zwierzętach a wygrana to pomnik na wirtualnym cmentarzu dla zwierząt.

Jestem bardzo ciekawa co sądzicie, jak przyjmujecie taki rodzaj dotarcia do osób, które mogą być zainteresowane korzystaniem z Looona.pl? Czy można coś zmienić, poprawić? A może pozostawić w takim właśnie tonie?

Będę Wam wszystkim bardzo wdzięczna i zobowiązana za pozostawianie i tym razem komentarza. Szczerze pisząc potrzebuję nie tylko swoich oczu i odczuć ale również i Waszych :)

PS. Link do  konkursu na FB

Pozdrawiam serdecznie

Loona