niedziela, 25 stycznia 2015

Jak ten czas szybko mija...

... czyli pierwszy rok za mną. 



Trudno mi samej uwierzyć, że to już mija właśnie rok od momentu kiedy pojawił się pierwszy post na tym blogu…

Czas na podsumowania? Tak, chętnie podzielę się z Wami moimi pierwszymi krokami w blogowym świecie. Tak jest mój pierwszy blog i startowałam z zerową wiedzą na temat prowadzenia tego typu strony. Dokładnie rok temu usiadłam do komputera z mocnym postanowieniem opanowania tej „tajemnej” wiedzy. „Odszyfrowywałam”  ustawienia, grafiki, tła, dodawanie postów… Ach jaka to była żmudna praca, a jaka szczęśliwa położyłam się spać tamtej nocy! Czułam się ponownie jak młoda dziewczyna, która doświadcza nowego, uczy się rzeczy, o których do tej pory tylko słyszała i po raz pierwszy ma możliwość tworzenia czegoś nowego. To cudowne, wzmacniające i dodające wiary we własne siły uczucie! Niesamowite jest móc poczuć właśnie tą radość i zadowolenie! :)  Warto było zbudzić na nowo te uczucie w sobie :)

Tu, w miejscu spotkań w świecie internetowych „pamiętników”  poznałam wiele ciekawych osób, z pasjami, poglądami i przekonaniami, które nie zawsze są również moje, to inne spojrzenia na te samy sprawy i rzeczy, interesujące i przede wszystkich pobudzające do przemyśleń a czasem nawet do spojrzenia na jakiś temat z innej strony, której do tej pory nie dostrzegałam. To niesamowite ale prawie przestałam czytać gazety a czytam Wasze blogi, gdzie znajduję ciekawe opowieści z różnych sfer życia, uczuć, którymi się dzielicie, czasem porady, a czasem coś co trudno określić jednym słowem, to coś powoduje jakby przeskok iskry i wzbudza nowe zainteresowania i chęci. 

Dziękuję Wam wszystkim, którzy traficie do mnie za Waszą dobrą energię, za słowa i za wasze myśli pozostawiane w komentarzach. Nie zdawałam sobie wcześniej sprawy jakie to ważne poznać punkt widzenia innych, i przede wszystkim jak to wzbogaca i rozszerza moje poznawanie świata. Może Was zdziwi moje stwierdzenie ale darzę wielką sympatią ten wirtualny świat gdzie można znaleźć prawdziwą dobrą energię.



Dziękuję za ten pierwszy wspólny rok. Dziękuję każdemu z Was z osobna i wszystkim razem :) 




A na koniec pozwolę sobie zaprezentować najczęściej czytane posty 
w roku 2014 – tylko po to aby choć trochę statystyki znalazło się 
w dzisiejszym poście podsumowującym mijający rok  :) 

Miejsce I      Zielona apaszka


Miejsce III    Wola zwierząt






wtorek, 20 stycznia 2015

To co myślisz jest ważniejsze od tego co umiesz...

A dziś mała niespodzianka :)

Podzielę się z Wami pewnym ćwiczeniem, które ktoś mi niedawno zadał, jako pracę domową. Myślę, że może ono pomóc w dotarciu do blokad, jakie każdy z nas nosi w sobie i może nawet pozwoli się z nich (choćby troszkę) wyzwolić. Dlatego też chcę się nim podzielić z Wami i może nawet spowodować przemyślenia. Będę wdzięczna jeśli pozostawicie w komentarzach choć troszkę myśli, które powstaną w Waszych głowach :)

Usiądź wygodnie, najlepiej w spokojnym miejscu i o spokojnym czasie. Zamknij oczy i wyobraź sobie następującą sytuację:

Przychodzi do Ciebie ktoś, kogo nie znasz i oferuje w prezencie podróż Twoich marzeń, taką, o jakiej zawsze marzyłaś, marzyłeś. Podróż jest najbardziej luksusową wersją, otrzymujesz bilety, noclegi, pełne wyżywienie i jeszcze dodatkowo pieniądze na drobne wydatki. Jedyne, co musisz zrobić to podjąć decyzję, jeszcze tego wieczoru musisz dać odpowiedz i wziąć kilkutygodniowy urlop z pracy.

Co zrobisz? Jakie myśli pojawią się w Twojej głowie?

Będziesz miał obawy, że ten obcy człowiek będzie chciał coś w zamian? A może niewiara, że to jakaś pomyłka, i ze ten prezent nie należy się Tobie? A może pojawią się w Twojej głowie wymówki, dlaczego nie możesz skorzystać z tej okazji? A może przyjdzie Ci do głowy zupełnie coś innego, o czy ja nie mam pojęcia.

To wszystko, co pojawi się w Twojej głowie jest odbiciem Twoich uczuć a może nawet strachów i leków. To pewien rodzaj filozofii życiowej, która towarzyszy Tobie codziennie, również podczas podejmowania ważnych decyzji.

Uważam, że warto zastanowić się nad swoimi uczuciami po wykonaniu tego ćwiczenia. Jest ono naprawdę proste i może przynieść wiele ważnych odpowiedzi.

Nie będę dziś więcej pisać, po prostu zachęcam do znalezienia krótkiej chwili i zanurzeniu się w swoich myślach. Odpowiedzi na pewno się odnajdą same. 




Bo życie jest jak niezwykła podróż, która zawsze może rozpocząć się od nowa, pod warunkiem, że to w co wierzysz pozwala Ci na nią  :)





poniedziałek, 12 stycznia 2015

Doktor Clown

Czyli o uśmiechu bez naukowych formułek.

Z chińskich przysłów: „Minuta śmiechu przedłuża życie o godzinę”. 


Dzień po kolejnym finale Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Dzień po święcie życzliwości, prawdziwej troski, dzień po zjednoczeniu większości Polaków.
Wczoraj usłyszałam pewne słowa z TV – zagraniczni turyści nie zawsze wiedzą co dzieje się w Polsce, raczej myślą, że w ten sposób obchodzimy karnawał. Tak to jest karnawał radości, uśmiechu i pomocy.

Tak, potrafimy pomagać, i w styczniu razem z Orkiestrą i Jurkiem Owsiakiem i przez cały rok.

Dziś o najprostszej, najstarszej, nic nie kosztującej a jednocześnie potrafiącej zdziałać cuda terapii.
Dziś o uśmiechu.


Czy wiecie w jaki sposób powstała terapia śmiechem?

W latach 60-tych amerykański lekarz Hunter Cambell Adams zwany również "Patchem Adamsem" wprowadził do życia oryginalną jak na tamte czasy ideę leczenia śmiechem. Rozpoczął rozweselanie pacjentów przebywających w szpitalu w… przebraniu klauna. Głęboko wierzył, że zadaniem lekarza nie jest jedynie leczyć pacjenta ale również podnosić jakość życia w każdej sytuacji zdrowotnej.
Od tego czasu na całym świecie powstała ogromna liczba organizacji, stowarzyszeń i fundacji wspierających i realizujących terapię śmiechem. Pracownicy i wolontariusze przebrani za doktorów Clownów wzorem Patcha Adamsa odwiedzają chorych w szpitalach i leczą śmiechem.

W Polsce za oficjalną datę rozpoczęcia terapii śmiechem uznaje się 12 lipca 1999 roku. W tym dniu zarejestrowano polską fundację Doktor Clown. Kolorowi clowni – terapeuci pracują w polskich szpitalach dziecięcych, placówkach specjalnych, domach pomocy społecznej, świetlicach socjo-terapeutycznych, domach dziecka i wszędzie tam gdzie przebywają chore lub niepełnosprawne dzieci. Realizowany przez nich program terapii śmiechem i zabawa jest bardzo dobrze oceniany i przyjmowany przez dzieci, rodziców, pracowników szpitali i innych placówek. Stale powiększająca się liczba Oddziałów Fundacji działających w różnych miastach naszego kraju a kilkuset wolontariuszy dociera do ponad 50 szpitali i 30 placówek specjalnych w Polsce. Wykorzystują oni swoja wiedze teoretyczna i umiejętności praktyczne, aby wczuwać sie w potrzeby psychiczne dzieci i rozładowywać stresy i napięcia nerwowe związane z choroba, bólem czy rozłąka z najbliższymi.

Śmiech to podstawowy, znany od zawsze, bez skutków ubocznych i do tego darmowy środek antydepresyjny. Tak, śmiech to wspaniały lek na smutek i osamotnienie!
Wystarczy go tylko stosować. Domyślam się, że powiesz, że to trudne śmiać się samemu, że nie ma z czego, że Tobie nie do śmiechu, że wolisz refleksję i zadumę… 

A wiesz, że można śmiać się głośno do siebie samego? Na tym właśnie polega śmiechoterapia. Nawiasem mówiąc dziwne to trochę, że w obecnych czasach proste, znane od dawna metody „ubieramy” w różnego rodzaju terapie. Czyżbyśmy zapominali podstawowych zasad przetrwania gatunku? Wracając do terapii śmiechem (uczona nazwa to glotologia), ma ona najprostsze z najprostszych zasad – ma pobudzić osobę leczoną w ten sposób do śmiechu. Oczywiście na początku będzie to śmiech wymuszony, który jednak w skutkach jest taki sam jak śmiech naturalny. Jak ćwiczyć, jak przejść z wymuszenia do naturalnej reakcji? Jak umieć szybko poprawić sobie humor? Pozbyć się stresu?

Recepta jest zaskakująco prosta:

Udawaj, udawaj, aż Ci się uda.


Uśmiechem pozdrawiam :-)


Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat działania Fundacji Dr Clown zajrzyj tutaj: www.drclown.pl