poniedziałek, 29 grudnia 2014

Bajka o dzielnym drwalu...



Dawno temu, daleko stąd, żył dzielny drwal, który ciężkiej pracy nie bał się wcale. Pewnego dnia zgłosił się do pracy przy wyrębie lasu. Ponieważ las ten był bardzo daleko od wszelkich domostw to i zarobek był tu lepszy niż przy innych wyrębach. Drwal postanowił przyłożyć się do pracy najlepiej jak tylko potrafił. W pierwszym dniu po stawieniu się do pracy otrzymał od majstra duży, porządny topór oraz wskazówki w jakiej części lasu ma pracować. Drwal udał się do lasu z wielkim entuzjazmem i pierwszego dnia ściął osiemnaście drzew.
Gratuluję ci powiedział majster. Rob tak dalej.
Podbudowany słowami majstra, następnego dnia postanowił wykazać się bardziej. Położył się wcześnie spać i już o świcie, kiedy wszyscy jeszcze spali, wstał i ruszył do lasu.

Pomimo wielkiego wysiłku nie udało mu się ściąć więcej niż piętnaście drzew.
Chyba jestem zmęczony, pomyślał. Tym razem postanowił położyć się
o zachodzie słońca. Wstał skoro świt z zamiarem pobicia swego rekordu osiemnastu drzew.
Jednakże tego dnia nie doszedł nawet do połowy. Następnego dnia udało mu się ściąć tylko siedem, potem pięć, a ostatniego dnia
przez całe popołudnie usiłował ściąć drugie drzewo. Zaniepokojony tym, co by na to powiedział majster, drwal postanowił pójść do
niego i wszystko opowiedzieć oraz przysiąc mu i zaprzysiąc się, że wysilał się do resztek sił.

Majster zapytał go:
Kiedy ostatni raz naostrzyłeś swój topór?
Naostrzyć? Nie miałem czasu, żeby naostrzyć. Byłem za bardzo zajęty ścinaniem drzew.




Na nadchodzący wielkimi krokami Nowy Rok, życzę nam wszystkim, abyśmy mogli częściej zwalniać zawrotne tępo życia, dokonywali właściwych wyborów, pamiętali, że odpoczynek jest ważną częścią życia oraz mieli więcej czasu dla swoich bliskich i zadbali o samych siebie. Zadbać o siebie nie oznacza dla mnie jakiegoś szczególnego traktowania siebie czy też robienia z siebie pępka świata. Rozumiem przez to zwyczajne zadbanie o zaspokajanie przynajmniej podstawowych potrzeb. Przypuszczam, że znasz jedno z dziesięciu przykazań „Miłuj bliźniego swego jak siebie samego” i ma ono duży sens nawet jeśli jesteś niewierzący. Bo jak tu kochać bliźnich skoro wielu z nas nie daje sobie prawa do odpoczynku, rozrywki, chwili wytchnienia i spokoju. Nawet nie chcę wspominać, ze najczęściej to właśnie sobie nie umiemy wybaczać błędów i pomyłek. I właśnie wtedy  jesteśmy jak ten nienaostrzony topór.




Bajka pochodzi z książki pt. „Pozwól, ze Ci opowiem … bajki, które nauczyły mnie jak żyć, autor: Jorge Bucay, którą bardzo polecam jako lekturę na zimowe wieczory :-) 





poniedziałek, 22 grudnia 2014

Życzenia Świąteczne



Z okazji Bożego Narodzenia,
chcę złożyć Wam wszystkim najserdeczniejsze życzenia.

Niech Wam święta miłe będą,
tak wspaniałe jakby z dawnych bajek,
niech gwiazdy w Wigilię na niebie błyszczą,
niech puch biały leci.

Dźwięk śpiewu kolęd niech wprowadzi nas wszystkich
w radosny i ciepły, rodzinny nastrój.
Niech pokój, miłość i szczęście
otoczy dzisiaj nas wszystkich.











czwartek, 11 grudnia 2014

Listy do...

Pamiętacie „Listy do Piotra”? A właściwie trzy pierwsze listy, które opublikowałam wcześniej? 
Od dziś możecie przeczytać całość, czyli trzydzieści listów, które pisała Maria do swojego męża po jego śmierci. Listy te obrazują przejście od stanu bólu po stracie poprzez gniew i zaprzeczenie do akceptacji i powrotu do życia.

Dziś na blogu publikuje tylko zakończenie. Dla otuchy, dla zrozumienia siebie i innych, dla szybszego powrotu do zdrowia i życia.

Dla dyskusji… jeśli chcecie ją podjąć, bo każdy z nas ma rożne doświadczenia.

Całość Listów znajdziecie na stronie loona.pl w tym miejscu.


PS. Zachęcam wszystkich gorąco to wypróbowania tej formy terapii – pisanie pomaga uzdrowić umysł i duszę. Ułatwia ono wydobycie emocji i uczuć na zewnątrz. Pisanie oraz czytanie na głos prowadzą do stanu domknięcia traumy, żalu, żałoby. Strata przestaje być postrzegana, jako coś niedokończonego. Pisanie listu związane jest z emocjami i ułatwia ich wizualizację. To powoduje oczyszczenie, odreagowanie emocji, uwolnienie uczuć i trudnych przeżyć.




Zakończenie

Pierwszy okres żałoby po stracie bliskich trwa bardzo różnie. U mnie było to wyjątkowo krótko. Przyznaję, że sama byłam zaskoczona takimi efektami. Zawdzięczam to codziennej, systematycznej pracy zarówno z afirmacjami jak i z wizualizacjami oraz procesowi odreagowania i oczyszczenia, który nastąpił  podczas pisania listów. Nie przyśpieszałam, nie opóźniałam procesu toczącego się we mnie. Zdałam się przede wszystkim na swoją intuicję, zawierzając jej absolutnie.  

Nie oceniałam swoich zachowań, nie krytykowałam siebie za pojawiające się we mnie potrzeby i pragnienia. Musimy pamiętać, że  pracując ze sobą, pracujemy dla siebie, dla swojego rozwoju duchowego. Toczymy walkę i  walczymy o siebie, o swoje życie, nie walczymy o opinię społeczną, nie walczmy o swój dobry wizerunek w oczach innych ludzi.

Sprawą dyskusyjną jest ocena co wypada, a  co nie wypada robić, jak należy się zachowywać.  Sprawą dyskusyjną jest kwestia, kiedy, po jakim czasie można budować nowe życie, po jakim czasie wypada wyjść ze stanu żałoby. Osoba bliska, która odeszła nie potrzebuje naszych dylematów, nie będzie nas oceniała czy robimy dobrze czy źle.



W zgodzie ze sobą – to jest warunek podstawowy naszego zdrowego funkcjonowania w codziennym życiu.