poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Yoga podróżna

Zastanawiałam się moment czy napisać o dzisiejszym dniu. Dlaczego?
Ponieważ to chcę przekazać jest bardzo osobiste nie dotyczy nie tylko mnie ale również jednego z członków mojej małej rodziny. Postaram się jednak przekazać moje myśli, odczucia i przeżycia tak jak najlepiej potrafię bez zbytniego angażowania innych osób.

Dziś wracałam autem z odwiedzin w szpitalu oddalonym o ponad dwieście kilometrów, gdzie byłam zobaczyć się z moim wujem, porozmawiać z lekarzami, ustalić co dalej ponieważ jest człowiek schorowany, który zwyczajnie potrzebuje pomocy.

W drodze powrotnej moje myśli biegały niespokojnie, mieszały się i kłębiły w głowie. Dodatkowo muzyka w radio zaczęła mnie – delikatnie mówić – denerwować. To co zawsze mi pomaga w takich chwilach uspokoić i pozbierać myśli to yoga… ale jak tu wykonać jakąkolwiek asanę za kierownicą???

Pierwsze co przyszło mi do głowy to wyłączyć radio i zjechać z drogi szybkiego ruchu i pojechać znanym mi skrótem drogą wprawdzie asfaltową ale zmuszająca do wolniejszej jazdy i prowadzącą przez pola. A na tych polach … kwitnący na żółto rzepak… otworzyłam okno i zachłysnęłam się słodkim zapachem rzepaku.  Przez to moje długie już mieszkanie w centrum miasta zapomniałam jaki to cudowny zapach i jak uspakajająco na mnie działa. I wiecie przyszła do mnie myśl, że to też yoga, tylko, że w ruchu ale bez ruchu, taka zapachowo – podróżna. Taka, która pozwoliła poukładać się moim myślą.

Myśli było dużo, ale ta najważniejsza związana jest z moim bliskimi – chcę i uważam, że niezmiernie ważne jest poświęcenie im jak największej ilości czasu, zwykłą rozmowa i zainteresowanie są największym prezentem jaki możemy im dać. To co potrzebują najbardziej to te chwile, kiedy czują, że są ważni dla innych, potrzebni i jeszcze kochani.

Można by powiedzieć, że to najprostsze i najłatwiejsze ale tak w wielu przypadkach nie jest. Ciągle się śpieszymy, biegniemy za tzw. króliczkiem,  który jest nie do złapania, kupujemy dzieciom, rodzicom prezenty, myśląc, że to zrekompensuje brak czasu dla nich…


Pamiętajmy o naszych bliskich teraz, tu i dziś. Nie żałuj małej chwili z wielkiej puli Twojego cennego czasu dla tych, których kochasz. A słowa, które odkładasz na jutro, na później – powiedz teraz, bo istnieje tylko TERAZ  a juto jest zbyt kruche i nierealne …. 

czwartek, 24 kwietnia 2014

Historia bez morału

O małych liskach...

Dziś może trochę inny temat, ale myślę, że bardzo ważny.
Chcę się podzielić z Wami zupełnie na świeżo historią, którą podzielił się ze mną mój znajomy.

Otóż ten znajomy  jakieś trzy tygodnie temu wyszedł na dłuższy spacer poza swoje osiedle i korzystając z pięknej pogody postanowił pospacerować polami. I to właśnie na tym spacerze odkrył lisią norę z 12 małych lisków. Ich zachowanie wydawało mu się trochę dziwne, były zbyt ufne w stosunku do jego psa, po prostu wybiegły z nory za nim. Wiecie, żadne młode dzikie zwierze nie opuszcza samodzielnie nory, chyba, że są głodne …
Stąd jego pierwszy wniosek, ze zostały same, który potwierdził się po kilku dniach. Prawdopodobnie ich matkę spotkało jakieś nieszczeście, ponieważ dzikie zwierzeta z zasady nie pozostawiają swoich młodych samych.
Ów człowiek podjął decyzję, że pomoże tym młodym zwierzakom. Rozpoczął od telefonów do różnych organizacji i prośbą o pomoc, zabranie tych młodych lisów, wskazówki, itd. Hmm, nie otrzymał żadnej konkretnej pomocy…

Ale nie poddał się, powiedział do swojej żony i samego siebie „Cóż, może czas abyśmy sami poszukali informacji jak możemy im pomóc i po prostu zrobili to”.

I tak jak powiedział zrobił.

Dziś po trzech tygodniach oboje i jeszcze kilku sąsiadów, (którzy chętnie przyłączyli się do tej prywatnej akcji) dokarmiają młode mięsem – tak lisy to drapieżniki. I naprawdę mają z frajdę z faktu, że młode rosną i nadzieję, że piątka, która przetrwała przeżyje. 
Wiecie, co mój znajomy powiedział – „nie masz pojęcia jak sam siebie zacząłem cenić, naprawdę niewiele trzeba, aby zrobić coś dobrego i nie żądać za to nic dla siebie. To naprawę napędza do robienia innych fajnych rzeczy!”

Cóż morału z tej historii wyciągać nie będę, myślę, że dla wszystkich jest on jasny i czytelny.

PS. nie podaję imienia tej osoby ani też miejsca nory, ponieważ nie chciałabym aby ktoś nieproszony pojawił się w tym miejscu i …. Zrobił coś głupiego.
Myślę, że wszystkie osoby, które powinny tam być, już tam są. 


piątek, 18 kwietnia 2014

Życzenia Świąteczne

Radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych w gronie najbliższych, 
dużo zdrowia, mokrego dyngusa, świątecznego wyciszenia 
i wypoczynku 
życzy Wam wszystkim 

Sylwia



czwartek, 17 kwietnia 2014

Po dzisiejszej prezentacji ...

... i się stało…

pierwsze publiczne wystąpienie mam już za sobą. Muszę i chcę powiedzieć, że występy publiczne nie są moją mocną stroną i stresuję się przed każdą prezentacją, którą mam osobiście przeprowadzić. Dziś też usłyszałam od jednej z bliskich mi osób, że mam o tym po prostu powiedzieć i będzie mi łatwiej opanować  mój stres. Tak też zrobiłam i z tego miejsca muszę powiedzieć, że to zadziałało! 

Arletto, bardzo dziękuję Tobie za tą mądrą radę!

Wracając do prezentacji, niesamowicie otwarte przyjęcie, zainteresowanie tematem (nawet niezamierzenie przekroczyliśmy  przewidziany dla mnie czas na wystąpienie), dużo konkretnych pytań i super informacje zwrotne!  Dziękuję wszystkim uczestnikom za ciepłe przywitanie oraz uwagi, spostrzeżenia i podzielenie się własnymi odczuciami.  Bardzo Wam za to dziękuję! Dzisiejszy wieczór jest dla mnie bardzo ważny i cenny, jestem przekonana o tym, że wskazówki jakie otrzymałam od  Was wykorzystam jak „ulepszacze” mojego projektu.

Dziękuję i do zobaczenia na następnym spotkaniu BusinessCafe


Sylwia 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Coś o drzewach genealogicznych

Już w fazie projektowania portalu postanowiłam, ze znajdzie się tu tak cześć, która pozwoli zbudować swoje drzewo genealogiczne. Mam cichą nadzieję, że zachęci to niejednego z Was do poszperania w starych dokumentach i zdjęciach, rozpoczęcia rozmów z starszyzną rodzinną, może zadania kilku pytań więcej niż standardowo…

Dlaczego? Ponieważ warto znać swoje korzenie, wiedzieć skąd się wywodzimy, po kim odziedziczyliśmy urodę a po kim charakter. Znam osoby, które dzięki poszukiwaniom w przeszłości rodziny odkryły niesamowite historie, nie zawsze tylko wesołe ale na pewno ukazujące inne, prawdziwe i zadziwiające oblicza naszych dziadków i pradziadków.


Ciekawe co Wam uda się odkryć? 

piątek, 11 kwietnia 2014

Pierwsza oficjalna prezentacja.

Czasem wywołujemy zdarzenia w naszym życiu jakby przez przypadek, trudno mi powiedzieć czy zupełnie nieświadomie czy też raczej podświadomie.
W lutym tego roku wybrałam się na spotkanie do klubu BusinessCafe ze względu na temat prelekcji – prawa autorskie w Internecie.   (tu więcej o BusinessCafe)
Wykład treściowo bardzo interesujący a i ludzie sympatyczni i otwarci, poznałam kilka osób, wymieniłam wizytówki i wyszłam z wrażeniem dobrze zainwestowanego czasu ... i na chwilę zapomniałam o tym wydarzeniu. 

A tu pewnego kwietniowego dnia dzwoni właścicielka marki BusinessCafe  z pytaniem czy chciałabym reprezentować na następnym spotkaniu mój projekt. 
W pierwszej chwili chciałam odpowiedzieć, że i owszem ale dopiero po rzeczywistym uruchomieniu portalu a pomyślałam sobie że szkoda czasu i właściwie mogę zrobić to już teraz.
Więc proszę Państwa w czwartek 17.04.2014 o godz. 18:00 w Poznaniu odbędzie się pierwsza oficjalna prezentacja strony.
Po raz pierwszy zaprezentuję przed szerszym gronem mój projekt. Będę miała możliwość podzielenia się z Wami moimi przemyśleniami i wnioskami,  wyjaśnię dlaczego powstaje portal i jaką ma misję, zasady i cele.

Pozdrawiam i do zobaczenia!
Sylwia

niedziela, 6 kwietnia 2014

Grafika strony ukończona!

Tak, cieszę się niezmiernie, że udało się nam ( czyli Pani Grafik i mi) ukończyć grafikę do strony. 
Ale niesamowite jest to drugie, trochę ukryte uczucie -  żal…


A czego tak żałuję? Tych wszystkich emocji związanych z tworzeniem Nowego, szukaniem rozwiązań, budowaniem tła, wspomnień, kolorowaniem drzewka, wymyślaniem nowych funkcjonalności … nie będziemy wybierać kolorów, drobiazgów ozdobnych, i tych wszystkich innych prawie niewidocznych a tak ważnych rzeczy na stronie … 
Teraz do akcji wkracza programista, czyli ktoś, kto wykonuje takie rzeczy, o których ja nie mam pojęcia . 
A z drugiej strony patrząc to oznacza, że strona wchodzi w fazę przygotowań do pokazania się szerokiej publiczności. Jestem ciekawa odbioru formy graficznej i kolorów, dlatego zdecydowałam, że pokażę Wam testowy nekrolog oraz wirtualne kwiaty i znicze. Założeniem portalu jest nie tylko pomoc w przejściu trudnych chwil ale również zapisanie historii wielu istnień i pozostawienie ich dla współczesnych i następnych pokoleń. I dlatego cały portal jest stworzony w kolorach błękitno - szarych, mam nadzieję sprzyjających temu zamierzeniu.